Belle.

Nigdy dotąd nie stworzyłam niczego dla siebie. Lubię swoje prace, ale ich przeznaczeniem nie było noszenie przeze mnie. W zasadzie, do niedawna, nie było to noszenie przez kogokolwiek. Moja biżuteria zbierała kurz na półce lub zajmowała miejsce w Ikeowskim pudełku. I tak oto niespodzianka. Powstała „Belle”, która od dziś zdobić będzie moją szyję. Nie byłabym jednak sobą gdybym faktycznie zrobiła to w pełni, od początku do końca, dla siebie.

IMG_3378

Inspiracją do tej pracy było kolejne wyzwanie Szuflady: majowy ogród. DSCN1343kZ początku nie czułam tego tematu, ale gdy przy okazji odwiedzin w lokalnym sklepie z koralikami odnalazłam bazę z różyczkami, musiałam spróbować. No i powstało. Nie bez wad, bo pierwszy raz używałam takich elementów, ale w ukochanych ostatnio kolorach: khaki z różem. Do tego czarny rzemyk i już wiem w czym będę chodzić przez całą wiosnę!

Oczywiście zapraszam na stronę wzywania, w której pod koniec miesiąca będzie piękny, majowy ogród do podziwiania 😉

Zapraszam również do polubienia facebookowego fanpage’u!

Reklamy

Cenniejszy od złota.

Jakiś miesiąc temu postanowiłam zainteresować się nieco historią biżuterii. Przyznam, że nie małym zaskoczeniem było dowiedzieć się, iż chęć ozdabiania towarzyszy nam już od ponad stu tysięcy lat. Kawał czasu, prawda? Co więcej, potrzeba ta zakwitła w naszych prehistorycznych przodkach, kiedy Ci wciąż nie uznawali ubioru. I kiedy już myślałam, że nic ponadto nie wzbudzi we mnie podziwu, okazało się, że w tej materii nie posunęliśmy się znowuż tak daleko. Bo czymże różnią się ich przedziurawione muszelki od naszych koralików? Może i oszlifowane, ale inwencja zdecydowanie ta sama! 🙂

shell_beads
Odnalezione w Izraelu paciorki mają nie mniej niż 110 000 lat.

Tymczasem, w tej historycznej podróży, inspirującą okazała się już Mezopotamia. Wiedzieliście, że wówczas Lapis Lazuli był cenniejszy od złota? Albo, że na tychże urodzajnych ziemiach, bogactwo przyczyniło się do masowej popularyzacji biżuterii, bez względu na status społeczny? Ale może powolutku…

4 tysiące lat wstecz…

Mezopotamia dla cywilizacji znaczy niemal tyle co „wielki wybuch” dla wszechświata. Postęp technologiczny, naukowy, w religii czy sferze kulturowej tamtych czasów przeniósł nas z epoki prehistorycznej do nowożytnej. Sukces nie może być jednak sierotą, a każdy rodzic (czyt. władza) lubi się pochwalić. Dumni niczym pawie chcieli błyszczeć, a nic nie daje takiego blasku jak dobra biżuteria. Poprzez ozdoby wyrażali c86860ffc8069cc7ffff86fdffffe41eswoją społeczną przynależność, potęgę czy sympatie religijne.

Nie oznacza to jednak, że biżuteria była przywilejem wyżej postawionych. Ziemie te były wysoce urodzajne dlatego wszyscy ,w tym antycznym królestwie, od Asyrii po Babilońskie miasta Nineveh, Ur i Sumer, zakładali ją na co dzień. Ozdoby nosiły kobiety, mężczyźni i dzieci, bez względu na status społeczny, płeć czy wiek. Stanowiły one głównie element dekoracyjny i w zasadzie wpisane były w ich sposób życia. Codzienną rutyną było noszenie bransolet na kostkach, kolczyków ze złota, sygnetów, medalionów czy amuletów.

Obecnie możemy narzekać na wybrednych klientów, drogie materiały czy ZUS, ale przynajmniej dane nam założyć własną działalność. Wówczas wyglądało to zgoła jan09-afghantreasures-1inaczej. Każdy rzemieślnik musiał być członkiem swoistej gildii, będącej w posiadaniu władzy, i baza jego surowców uzależniona była od działań zwierzchnika. Mezopotamia nie posiadała wielu surowców zdatnych do obróbki na biżuterię, dlatego z Anatolii, Egiptu, Persii czy Indii sprowadzano rozmaite kamienie.

Ograniczenia w materiałach oraz możliwości zarządzania w pracy przyczyniły się do innowacyjności twórców, wynosząc tym samym tworzenie do najwyższych standardów. Najpierw importowano takie kamienie jak: Jaspis, onyks, sardonyks, agat, srebro czy też jeden z najwyżej cenionych – lapis lazuli, a następnie gotowe wyroby rozprowadzano do wszystkich regionów.

Inspiracje?

24a1fc97eff08d37ffff858fffffe41eJa, kiedy tworzyłam swoją najnowszą pracę, inspirowałam się właśnie Mezopotamią, co natomiast natchnąć mogło ówczesnego rzemieślnika? Głównie przyroda i mitologia. Szczególnie często wykorzystali liście lub gałązki, które pojawiały się w ich pracą za pomocą, np. grawerowania. Jednym z najczęściej wykonywanych obiektów dekoracyjnych było coś na kształt cylindrycznej pieczęci (wykonane z jaspisu, serpentynu lub chalcedonu), na której wygrawerowane były sceny sakralne oraz rozmaite teksty. Przedmioty takie służyły między innymi za pieczątki podczas przesyłania towarów.

Wiele egzemplarzy ówczesnej biżuterii przetrwało w lepszym, lub gorszym stanie do czasów obecnych, a wszystko to za sprawą chowania zmarłych wraz z nimi.

Obecnie…

No i niemal chciałoby się rzecz, Mezopotamia wiecznie żywa. Wciąż czaruje i inspiruje rzemieślników. Pierwotnie chciałam stworzyć coś, co faktycznie na myśl przywoływałoby Bramę Ishtar w Babilonie, ale kolory na tyle porwały moje serce, że bezwiednie oddałam się przyjemności koralikowania, porzucając tym samym wszelkie zamysły.

Oto jak prezentuje się ukończona Mezopotamia:

Mam nadzieję, że taki nieco bardziej wartościowy post przypadnie Wam do gustu. Ze względu na bardzo niewielką ilość materiałów dostępnych w polskim języku, przygotowanie takiego tekstu było wyzwaniem. Niemniej, niezwykle satysfakcjonującym wyzwaniem :).

Wachlarz Kofuku.

 

Nie próżnuję! Ledwie pochwaliłam się lisią maską, a już udało mi się stworzyć pewną drobnostkę. Do ogłoszenia nowej inspiracji na kalendarzowy konkurs Royal-Stone jeszcze trochę minie, więc na prędce stworzyłam Wachlarz Kofuku.

tumblr_n0716qMYRZ1qgg9j8o1_1280Wachlarz, jaki jest – każdy widzi. Dlaczego jednak Kofuku? Bo kiedy już wszystko wykończyłam, zrobiłam zdjęcia, obrobiłam i zdałam sobie sprawę, że nie mam dla tej drobnostki nawet nazwy… pomyślałam właśnie o Kofuku.

Jest to postać z anime Noragami będąca Bóstwem Ubóstwa co oznacza ni mniej, ni więcej, że przynosi nieszczęście 😀 A że u mnie nic nie może być normalnie… na przekór konwenansom, prezentuję „Wachlarz przynoszący pecha” 😀 .

Całość zajęła mi dosłownie jakieś 3, może 4 wieczory. Potem czekałam na przyjazd chwościka, a następnie przez kolejny jeden wieczór spoglądałam na całość nie mając pojęcia jak ten wisielec zamontować. Ostatecznie poszłam po linii najmniejszego oporu, ale cóż zrobić, kiedy nawet nie posiadam w domu koncówek, w które mogłabym go wkleić.

20170311_093329

Ogółem byłabym z zawieszki zadowolona gdyby nie to, że po prawej stronie wystąpiły prześwity filcu. Trochę zmęczona, a trochę niepewna po chaotycznym haftowaniu lisiej maski, postanowiłam zrobić to, nazwijmy… „tradycyjnie” i nie specjalnie zadowolił mnie efekt.

Niemniej, wisior prezentuje się całkiem uroczo jak na potencjalnie przynoszącego pecha i dlatego zgłaszam go na konkurs szuflady pt.: Daleki Wschód. Może jednak nie będę go zakładać do czasu ogłoszenia wyników 😀 .

wschod